sobota, 10 października 2015

Rozdział 3
"-Spokojnie, już wstaję. Przecież nie zostawię Was tam samych. - Odpowiedziałem, po czym ruszyłem przedzierając się przez tłum tańczących ze sobą ludzi, prosto za chłopakami."


Gdy już jakimś cudem dotarliśmy do baru, odechciało mi się wszystkiego. Możecie myśleć co chcecie, ale Only VIP's jest jednym z największych klubów w stolicy, więc zanim przeszedłem z jednego kąta sali do baru, trochę czasu minęło. Cała ta droga przez tłum była mega męcząca. Nie wspominając już o niektórych osobach po spożyciu dużej ilości alkoholu, którzy tańczyli, biegali, skakali, dosłownie robili wszystko co jest możliwe na środku parkietu i nie zwracali uwagi na to, co się wokół nich dzieje, i czy ktoś chce przejść jak normalny człowiek. Ale pomińmy ten fakt.  Skoro już tu jestem to chłopacy nie odpuszcza, muszę się z nimi napić.
-Poproszę 4 mojito, wszyscy się zgadzacie? - Zapytał Rafał przelotnie spoglądając kolejno po nas.
-Jak najbardziej. - odpowiedział Filip na co Michał tylko przytaknął.
-A Ty Janek co o tym sądzisz, może być? - Usłyszałem pytanie skierowane w moją stronę.
-Tak, tak. Może być. - odpowiedziałem krótko.

W tym czasie, kiedy Rafał zamawiał nasze drinki razem z chłopakami zająć jakiś wolny stolik. Usiedliśmy na wygodnych kanapach przy ścianie i czekaliśmy na jego powrót.
-Przepraszam, wasze drinki. - Po chwili podeszła do nas dosyć atrakcyjna kelnerka. Odłożywszy nasze napoje na stolik odeszła.
-No, no! Jaka dupa! - Krzyknął Filip, po czym zagwizdał w stronę barmanki w dość charakterystyczny sposób.
-Ciszej baranie. - Odpowiedziałem lekko speszony jego zachowaniem.
-Jak taka dupa, to do niej zagadaj playboyu. - Wtrącił się Michał.
-A żebyś wiedział, że zaraz do niej pójdę. I co, łyso Ci będzie? - Rzuciłem z ironią w głosie, choć w głębi duszy wiedziałem, że i tak bym tego nie zrobił.
-Mi nie. Tobie tak, jak powie Ci, że masz spieprzać. - Powiedział rozbawiony całą sytuacją Michał.
-Skończcie już. Przyszliśmy tu, żeby pobawić się z Jasiem, a nie gadać o laskach. Spokojnie, na to będzie jeszcze okazja. - Dodał Rafał upijając łyk swojego drinka.
-No dziękuję, już myślałem że nigdy tego nie skończycie. Dzięki Rafał. - Powiedziałem poirytowany.

Cały czas jesteśmy w klubie. Po tak długim czasie, przez który się nie widzieliśmy rozmawiamy o wszystkim i o niczym. Z jednego tematu płynnie przechodząc w drugi. Nie potrafimy przestać. Może to dziwne, ale mam wrażenie, że wyglądamy jak 4 przyjaciółeczki, które spotkały się w kawiarni na ciastko i kawę. Przez te 2 godziny nadrobiliśmy sporo rzeczy. W ciągu tego czasu, powoli zacząłem się rozluźniać i czuć swobodniej w gronie tak wielu osób. Myślę, że drinki są tego przyczyną. W ciągu tych godzin chłopacy zdążyli zamówić jeszcze po 3 drinki dla każdego. Jako, że nie mam głowy do alkoholu, zaczął on na mnie działać. Sam nie rozumiem swojego zachowania. Nigdy tyle nie piłem. Dla niektórych te 4 drinki to może być mało, ale patrząc na to, że ja mało kiedy piję alkohol, jest to dla mnie dosyć sporo. Tego wieczoru nie potrafiłem odmówić chłopakom, i takie są konsekwencje.

*NASTĘPNEGO DNIA*

Jest jakoś krótko po godzinie dziewiątej rano. Po wczorajszym wieczorze o dziwno nic mi nie jest. Nie mam kaca, nie boli mnie głowa ani nic z tych rzeczy. Obudził mnie dźwięk dzwoniącego telefonu. Filip dzwoni, czego on tak wcześnie chce?! W tej chwili telefon od niego jest ostatnią rzeczą, jaką bym się spodziewał.

-No witam balangowicza, jak się wczoraj podobało?
-Serio! Dzwonisz do mnie tak wcześnie rano, tylko po to, aby zapytać się czy mi się podobało?! Nie mam zbyt wiele do powiedzenia, bo pamiętam tylko fragmenty. Pod sam koniec imprezy urwał mi się film, więc może Ty oświecisz mnie i opowiesz co się wczoraj działo? - Zapytałem lekko zaspanym głosem.
-No jasne, że opowiem, ale nie przez telefon. Spotkajmy się w parku o 15:00, pasuje Ci? A tak na marginesie to brawo, nasz grzeczniutki i poukładany Jan zaliczył pierwszego zgona, w dodatku po 4 drinkach, mistrz! - Mówiąc to niesamowicie głośno śmiał się do słuchawki.
-No tak, bardzo zabawne. Jasne, jak najbardziej 15:00 mi pasuje. Wezmę ze sobą Michała, który jak na razie jeszcze śpi. - Powiedziałem to i skończyłem rozmowę wciskając czerwoną słuchawkę.

Nie będę go na razie budził, pójdę na dół i zrobię śniadanie. Tak to dobry pomysł. Szybkim krokiem zszedłem do kuchni, która była połączona z salonem. Ku mojemu zaskoczeniu, na kanapie w pokoju spał Rafał. Nie wiem jak on się tu znalazł i nawet nie próbuję nic wymyślić. Nie stojąc dłużej jak ten kołek, obróciłem się i z lodówki, która stała za mną wyjąłem wszystkie potrzebne mi składniki do przygotowania śniadania. Gdy tylko zacząłem wyciągać naczynia zobaczyłem Rafała, który stał już przy mnie. Nic nowego. Od zawsze lubił jeść, więc wcale mnie to nie zaskoczyło.

-Co robisz na śniadanie? - Zapytał podekscytowanym i jednocześnie zaspanym głosem.
-A co ja mogę robić? Moją specjalność, jajecznicę.
-No tak mogłem się domyślić. A gdzie jest Michał? - Spytał przeciągając się i siadając na krzesełku przy blacie.
-W sumie to sam chciałbym to wiedzieć. Pewnie śpi w pokoju gościnnym, więc jeśli chcesz to możesz iść i Go obudzić, bo jajecznica niebawem będzie gotowa. - Dodałem i zacząłem rozbijać jajka na patelnie, po chwili dodając wszystkie potrzebne przyprawy do dodania smaku. Oglądając się za siebie zauważyłem bruneta wychodzącego z kuchni i prawdopodobnie kierującego się w stronę pokoju, w którym spał Michał. Po dłuższej chwili jajecznice była gotowa, więc rozstawiłem na stole 3 talerze i 3 szklanki, do których nalałem soku jabłkowego.
-No stary, powie Ci, że to było nawet dobre! Nie wiedziałem, że potrafisz robić taka zajebista jajecznicę! Chyba zatrudnię Cię jako osobistego kucharza. - Powiedział Michał rozbawionym tonem.
-Dzięki, ale nie skorzystam. - Odpowiedziałem. - Słuchajcie, rano dzwonił do mnie Filip i  spotykamy się o 15:00 w parku. Mam nadzieję, że nie macie żadnych planów.
-Ja jak na razie nie mam, ale może powiesz nam po co mamy się ta spotkać, hm? - Zapytał Rafał biorąc do buzi kolejną porcję śniadania.
-Musicie mi opowiedzieć co się wydarzyło wczoraj wieczorem, bo mi urwał się film po 4 drinku. - Odpowiedziałem, kładąc łokcie na stole podpierając twarz dłońmi.
-Jak po 4 drinkach można nie pamiętać co się działo na imprezie!? Chyba musimy nauczyć Cię jak się pije, bo jak tak dalej pójdzie to na imprezach będziesz chodził nie przytomny. - Krzyknął Michał, na co razem z Rafałem wybuchnęli śmiechem.

Dobiegała godzina 14:00. Cały ten czas od śniadania do teraz minął całkiem fajnie. Pogadaliśmy sobie trochę z chłopakami, Rafał namówił nas na zamówienie pizzy, pograliśmy na konsolach w GTA V i przeszliśmy kilka zakończeń w jednej z moich ulubionych gier, Beyond. Czas szykować się, bo musimy być o trzeciej w parku. Wychodząc z salonu skierowałem się w stronę mojego pokoju, wyjąłem czysty T-shirt, jeansy oraz bieliznę z mojej szafy i poszedłem do łazienki odświeżyć się. Wziąłem szybki prysznic, ogoliłem się i już po 20 minutach byłem gotowy do wyjścia. Oczywiście musiałem zaczekać z Michałem na Rafała, który przed wyjściem musiał coś zjeść, bo jak sam to określił "umarł by z głodu". Zanim wygrzebaliśmy się z domu była godzina 14:40, czyli powinniśmy zdążać na czas, ewentualnie troszeczkę się spóźnimy. Nim się obejrzałem jechaliśmy już tramwajem i wysiadaliśmy na następnym przystanku.
-No w końcu jesteście! Myślałem, że już nie przyjedziecie! - Usłyszałem głos Filipa, krzyczącego z daleka w naszą stronę.
-Przepraszam wielką mość, ale to wszystko wina Rafała, bo tak jak zwykle musiał się najeść przed wyjściem. - Odpowiedziałem
-Dobra to przez co się spóźniliście jest mało istotne. Ważne, że już jesteście. - Powiedział Filip pocierając dłonie.
-To teraz mi opowiadaj, bo całą drogę zastanawiałem się co mogłem wczoraj robić. - Powiedziałem lekko podekscytowany a zarazem zaniepokojony.
-To jest dłuższa historia, więc może usiądźmy na jakiejś ławce. - Odparł rozglądając się dookoła siebie w poszukiwaniu jakiegoś wolnego miejsca.

Chłopaki stali prawie jak na baczność przysłuchując się naszej ciekawej rozmowie. Patrzyli się po sobie, ale nic nie mówili.

-E ruszajcie się, no chyba, że zastygliście w tej pozycji. - Rzekłem do nich z lekkim uśmiechem.
-Tak, tak. Idziemy. - Odpowiedzieli jednogłośnie. 
Po kilku minutowym poszukaniu wolnej ławki w parku, znaleźliśmy dwie naprzeciwko siebie. Jak dla nas idealnie. 
-Dobra, dobra. Opowiadaj mi co ja takiego nawyrabiałem wczoraj na imprezie. - Teraz już byłem na maska ciekawy co mi powie. Mam nadzieję, że nie zrobiłem z siebie totalnego debila.
-No, więc... - Zaczął przeciągać Filip. - Jakoś godzinę przed wyjściem miałeś już niezłą fazę, ale jako że mieliśmy świetną zabawę, nie chcieliśmy wychodzić. Siedzieliśmy sobie spokojnie rozmawiając, bo Ty to raczej czasami coś bełkotałeś, no ale cóż. My zamówiliśmy sobie po jeszcze jednym drinku. Ciebie zostawiliśmy już w spokoju, bo byś nam jeszcze odleciał albo coś. Mieliśmy już wychodzić, wszytko ładnie pięknie, gdy nagle coś się wywaliło. Patrzymy a Ty stoisz koło przewróconego stolika i patrzysz na niego jak by ci się Jezus objawił. No nie powiem, wyglądałeś bardzo zabawnie.
-No faktycznie zabawnie. - Przerwałem mu szybko, patrząc jak reszta chłopaków się śmieje. Kurde, jak to musiało wyglądać! Ale o dziwno rano nic mi nie było.
- To nie koniec. - Przerwał mi w rozmyśleniu Filip. - Jak już wypieprzyłeś ten stół to zacząłeś się wydzierać do ochroniarzy, że mają coś z tym zrobić. Darłeś się jak jakiś głupi, że mają zjebane stoły, która same się przewracają i takie inne. Jak już skończyłeś to szybko stamtąd wyszliśmy, bo bałem się, że zrobisz jeszcze większą zadymę i nasza impreza tak się skończy.
-Jezu jak ja mogłem coś takiego zrobić! Pomyślałem, a cała twarz zaczęła mnie palić mnie ze wstydu i prawdopodobnie wyglądałem jak burak. Nigdy nie zrobiłem czegoś tak żenującego... jaki wstyd! 

Siedziałem tak chwile, gdy nagle zorientowałem się, że chłopcy oczekują jakiejś odpowiedzi z mojej strony.
-Z tego co mówisz, wynika że było ciekawie. - Rzuciłem sarkastycznie.
-Tak, a nawet bardzo. - Powiedzieli jeden za drugim.

Nagle zaczęli śmiać się jeszcze głośniej, wtedy było mi już wszystko jedno. Co się stało to się nie odstanie. I tak nie mogło być gorzej niż wczoraj. Nie będę przeżywał tego całe życie, więc zacząłem śmieć się razem z nimi.




------------------------------------------------------------------------Witam. witam oto jest kolejny rozdział :)
Mam nadzieję że się Wam podoba :)
Jeśli już to jesteś możesz zostawić komentarz i wyrazić w nim swoją opinię :)
A na razie zapraszam na mojego prywatnego aska, i aska o ff :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz